Sunday, 27 March 2016

Easter.

Jest wiosna, są Święta, nie brakuje u nas koloru, kwiatów i jajeczek :). Jednym słowem - jest radość :)















Zdrowych, radosnych i wesołych Świąt. A ta piękna, kolorowa wiosna, która właśnie się budzi niech  przyniesie Wam pozytywną energię i same dobre wydarzenia :)




SHARE:

Saturday, 19 March 2016

Home.

Domek malutki, w którym wszystko się zdarzyć może  :). Zamieszkał w doniczce ;).
Miałam pomysł na dekorację z białych kwiatów, ale pomyślałam, że lepiej będzie kontynuować ten fiolet, który tak przypadkiem się znalazł w moim ogródku :). A co tam, jak przekwitną, to zmienię ;).







Jak u Was przygotowania do nadchodzących Świąt? :) Macie już dekoracje? :) Bo u mnie przyznam się, skromnie :). Na pewno ubierzemy jedno drzewko w ogródku, mamy już plastikowe jajeczka :).

Pozdrawiam serdecznie :) <3
SHARE:

Monday, 14 March 2016

It is here.

Wiosna. Nie uciekniesz, choćbyś chciał ;). Pogodę, jak na Holandię, mamy przepiękną. Od soboty słońce, niebo bez chmurki, rzadko zdarzają się tutaj takie słoneczne dni, szczególnie kilka po sobie ;). I chociaż wieje mocno, jak to w Holandii, to w sobotę "ubrałam" trochę ogródek i późnym popołudniem zrobiłam kilka zdjęć :).


W koszyku posadziłam krokusy, stokrotkę, cebulicę i osteospermum.


Cebulica (Scilla siberica) występuje w naturze w kolorze niebieskim. Łebki, które pokazały się u mnie mają kolory fioletowy i biały (odmiana alba). Jestem ich ciekawa i nie mogę się doczekać, aż się rozwiną :)




Zawilec powabny, mam również białą odmianę. Kwiatki tej niebieskiej są troszeczkę mniejsze, ale bardzo urocze :)


Bratki, które kwitną bardzo długo. Urocze maleństwa :)


Wieczorem długo nie zasłaniałam okna, ciesząc się widokiem za nim :)



Cudnie jest :))).
SHARE:

Monday, 7 March 2016

Saturday, flowerday.

Tak ostatnio wypadło, że co sobotę przynoszę do domu nowe, świeże cięte kwiaty. A potem robię im zdjęcia ;). Wcześniej łapałam po prostu bukiet w markecie przy okazji robienia zakupów spożywczych, ale "odkryłam" kwiaciarnię obok z większym wyborem :). 

Kocham kwiaty, patrzeć na nie, czuć zapach, dotykać płatków i listków. Siać, sadzić, patrzeć jak rosną.
W ostatnią sobotę zrobiłam wyjątek. Pogoda była tak piękna, że trzy godziny spędziłyśmy z córcią na dworze. Ona bawiła się na placach zabaw (tak, kilku w okolicy ;) ), a ja siedziałam prawie bezmyślnie łapiąc promienie słońca. Rezerwy przydały się, bo od minionej nocy mała znowu z gorączką a wczoraj deszcz z gradem :)). Dzisiaj natomiast znowu piękne słońce, aż szkoda, że musimy być w domu :). Później odwiedziłyśmy wielkie centrum ogrodnicze zaraz obok domu. 80.000m2 - pierwsz sklep, który mnie pokonał i nie obleciałam w jeden dzień ;). Ale co chciałam powedzieć, kwiaty tak czy inaczej przywędrowały, tyle tylko, że do ogrodu :). Dwa lilaki, hortensja, parę bylin. Mam coś jeszcze w planie i jedno marzenie - żeby posadzić je w końcu w swoim ogródku :)).

Takie sadzonki z ledwo widocznymi listkami nie są najbardziej fotogeniczne na świecie, dlatego dzięlę się z Wami kilkoma zdjęciami z poprzedniego weekendu :). Do woskówki, inaczej Wax Flower a najbardziej prawidłowo Chamelaucium, wzdycham od dawna. Jest to pięknie kwitnący krzew, który pochodzi z Australii. U nas czytam, że dość kłopotliwy w uprawie (ale popatrzcie na te kwiaty - warto próbować :)), wykorzystywany głównie we florystyce. Ma bardzo długie, tzw. vase life - moje trzymają się w wazonie już tydzień. Co prawda zgubiły trochę tych listków - igiełek, ale kwiaty piękne jak w dzień, kiedy je kupiłam :). I nie dziwię się angielskiej nazwie, wyglądają naprawdę jak z wosku :).





Przyniosłam też róże. W niespotykanym, przygaszonym fioletowym kolorze :).





To tyle i aż tyle, bo mało potrzeba, żeby sprawić sobie radość :)).

Udanego poniedziałku :) <3

SHARE:

Sunday, 7 February 2016

Sunday, sunny day.

Słońce nam dzisiaj pięknie świeci mimo okropnego wiatru. Wykorzystamy pogodę i idziemy na spacer ale zanim wyjdę chciałam Wam życzyć równie udanej niedzieli :)


Znacie mnie, bez kwiatw ani rusz ;)




W Holandii jest dużo cieplej, żonkile  w gruncie rosną już na całego, u nas w ogródku skalnica i kalina :). Chociaż w donicach, to cieszą oko :). KIlka dni temu posadziłyśmy też z Kalinką cebulowe do doniczek, czekamy na kwiaty :). I tylko choinka straszy za oknem, ale czeka na odbiór "zielonych odpadów" :). W zamian mieszkańcy dostają świeży kompost :)



Miłej niedzieli :)
SHARE:

Tuesday, 22 December 2015

Christmas time.

Hej Dziewczyny :)

Chciałam zdążyć z postem w tym tygodniu i pokazać kilka świątecznych migawek z naszego domu. Jestem ostatnio głównie na Instagramie, gdzie z przyjemnością śledzę kadry z Waszego życia :).




Jak wiecie z Polski powędrowałam do Czech, a od niedawna mieszkamy w Holandii :). Zielonej, wypielęgnowanej, "uczesanej" :). Na zawsze? Na chwilę? Zobaczymy :) Brakuje mi drogi do pracy wśród zamglonych wzgórz, sarenek, królików i całej tej pięknej czeskiej przyrody...
Na razie staram się ocieplić i nadać charakteru wynajmowanemu domowi :). Ostatnio, jak wszędzie, wszystko pod kątem  Świąt, które spędzamy tutaj :).







Troszkę magii również w ogródku ;)




I salonik, który mam nadzieję pokazać jeszcze w szerszych kadrach :).











Pozdrawiam cieolutko, bez życzeń Was nie zostawię, więc na razie tylko miłego wtorku i przygotowań do Świąt :).



SHARE:

Friday, 23 October 2015

Little update.

Hej Wam :)
Czy u Was też taka piękna jesień? U nas cieplutko, wczoraj nawet było bardzo słonecznie, bez wiatru. Dzisiaj już trochę targa liśćmi, które lecą jak szalone, ale jak pięknie to wygląda :). Kocham jesień :).

Dzisiaj właściwie chciałam się "pochwalić", a głównie to podziękować za przepiękną wygraną u Agnieszki. Rzadko biorę udział w takich zabawach, i do tej pory nie mogę uwierzyć, że wazon jest mój ;). Ufundowany przez firmę AmazingDecor. Ogromnie dziękuję! :). Prawdziwa czarna perła wśród dekoracji, sam w sobie jest tak ładny, że nie potrzebuje już niczego. Idealny jako soliter na komodzie, stoliku :).

 


Blog trochę osierocony, ale raczej się pakuję, zamiast dekorować. Musiałam podopinać wszystkie formalne sprawy, itd. :)
Ale wrócę, na pewno częściej :). Listopad spędzimy w wynajętym mieszkaniu, czeka nas też wynajęcie czegoś na dłużej, a później przede wszystkim urządzenie "doroślejszego" pokoju dla Kalci. Wybór łóżka, biurka, itp. :). 



 Pomyślałam, że wrzucę trochę kadrów od nas :).



Ostatnim zakupem do domu przed wyjazdem była ta pufa, którą miałam na liście chyba z rok :). Kolor caffee latte, jak otworzyłam pudło, to pomyślałam: o kurka, różowa? Domownicy potwierdzili :D. Ale zostawiłam, myślę że w takim ładny kolorze, który określiłabym jako nude będzie pasować idealnie do pokoju Kalinki. Która z resztą bardzo ją lubi :)). A ja sobie kiedyś dokupię, bo wciąż chcę w jasnym, naturalnym kolorze ;).



Tak słonecznie czasem jeszcze bywa :).


I jeszcze moje ostatnie odkrycie zamknięte w żeliwnym dzbanku - herbata z trawy cytrynowej. Uwielbiam :). Ze wszystkich herbat białych, zielonych i czarnych, których u nas nie brakuje, ta stała się moją ulubioną :). Polecam :)



Pozdrawiam Was cieplutko, dzisiaj jeszcze będę piekła szarlotkę, bo jabłka w ogrodzie obrodziły wyjątkowo w tym roku :)

Buźka! :)
SHARE:
© White Valley. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig